Wtorek, 10 stycznia 2006: and the Winner IS…..
November 9, 2007Namacalny, mozna dotknac, popatrzec
… moze nie wymarzony, ale ZDECYDOWANIE lepszy i dajacy szanse na jaki kolwiek komfort pracy – KOMPUTER. Podlaczony, dzialajacy.
Taki jest Prosze Panstwa final (wstepny, bo mam chrapke na pare udogodnien jeszcze) batalii o nowy sprzet (moze nie za bardzo, bo “spadl” z gory
) w firmie, ktorej przyszlo mi pracowac.
Ciezki dzionek. Oczeta powoli odmawiaja posluszenstwa dajac lzami do zrozumienia, ze pora zlozyc swe czlonki na lozu w pozycji horyzontalnej, coz wlasnie zamierzam zrobic
RAPORT z “Pola Bitwy”
Opuscilem sie troszke w ostatnich 2 wpisach. Ale mialem dosc kompa, klawiszy i szumu wentylatorow, wiec wybralem opcje bezpieczniejsza dla mego zdrowia psychicznego i tansza, bo ewentualne pozniejsze leczenie psychiatryczne w swietle obecnej sytuacji polskiej sluzby zdrowia moze byc zarowno drogie jak i niebezpieczne…
Batalia o komputer WYGRANA !!! w pewnym stopniu i sensie
… sprzecik ogolnie jest niczego sobie, jedynie troszke do zyczenia moze pozostawiac kart graficzna zintegrowana na plycie glownej. Czyzby na horyzoncie pojawila sie kolejna Kampania??
DOBRANOC





