sobota, 14 stycznia 2006
czas plynie, przeslizguje sie mi przez palce, i nie potrafie zczepic ich, aby nabrc go wiecej…
od kilku dni mam bardzo “szary” nastroj. w odcieniu szarosci za oknem. i w podobnej temeraturze.
zastanawiam sie jeszcze, czy ta szarosc i chlodnosc do konca zmrozily ten zapal, zar ktory kiedys byl we mnie?? czy jeszcze jest gdzies ta iskra szalenstwa, optymizmu, nadzieji i sily, ktora popychala mnie do dzialania i wytrwalosci.
patrzac i przypominajac sobie niektore wydarzenia z przeszlosci czuje sie czasami jak widz, ktory oglada w telewizji jakis film i zaluje, ze nie jest jego glownym bohaterem.
“rozdzielilem” sie. a chcialbym sie “polaczyc”…
Posted by Autor
November 2007
Post A Comment
