Wtorek, 10 stycznia 2006: and the Winner IS…..
Namacalny, mozna dotknac, popatrzec :D… moze nie wymarzony, ale ZDECYDOWANIE lepszy i dajacy szanse na jaki kolwiek komfort pracy - KOMPUTER. Podlaczony, dzialajacy.
Taki jest Prosze Panstwa final (wstepny, bo mam chrapke na pare udogodnien jeszcze) batalii o nowy sprzet (moze nie za bardzo, bo “spadl” z gory
) w firmie, ktorej przyszlo mi pracowac.
Ciezki dzionek. Oczeta powoli odmawiaja posluszenstwa dajac lzami do zrozumienia, ze pora zlozyc swe czlonki na lozu w pozycji horyzontalnej, coz wlasnie zamierzam zrobic
RAPORT z “Pola Bitwy”
Opuscilem sie troszke w ostatnich 2 wpisach. Ale mialem dosc kompa, klawiszy i szumu wentylatorow, wiec wybralem opcje bezpieczniejsza dla mego zdrowia psychicznego i tansza, bo ewentualne pozniejsze leczenie psychiatryczne w swietle obecnej sytuacji polskiej sluzby zdrowia moze byc zarowno drogie jak i niebezpieczne…
Batalia o komputer WYGRANA !!! w pewnym stopniu i sensie ;)… sprzecik ogolnie jest niczego sobie, jedynie troszke do zyczenia moze pozostawiac kart graficzna zintegrowana na plycie glownej. Czyzby na horyzoncie pojawila sie kolejna Kampania??
DOBRANOC
Posted by Autor
November 2007
Post A Comment
