Search



Blogroll

Paweł Woszkowski
Radosław Struzik


Archives

Poniedziałek, 20 czerwca 2005: Przecieranie Szlaków…

Jest to mój pierwszy wpis i właściwie pierwszy jakikolwiek kontakt z takową formą komunikacji ze światem zewnętrznym.

Przyrzeczeń typu, że “Obiecuję regularnie dokonywać wpisów” lub też “sprawdzać pisownie każdego nieznanego mi słowa w słowniku”, ewnetualnie “regularnie tutaj zaglądać” NIE BĘDZIE. A dlaczego??

Po pierwsze, zbliżają się wakację i jeśli będę mieć do wyboru siedzenie przed kompem, czy tez z psem na trawce - TO WYBIERAM TO 2.

Po drugie, sprawdzanie slow w slowniku jest jak najbardziej pozadana praktyka, ale wybija z pisania, przerywa watki i doprowadza do stagnacji. Zapomnijcie rowniez o polskich literkach. Probowalem, jak widac we wstepie, ale wychowany zostalem na irc’u, gdie polskie litery byly duzym faux pas. A tak w ogole, to mi sie palce plataja jak mam te wszystkie ogonki i kreski wstawiac ;)

To by bylo na tyle tytulem wstepu :)

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


Sobota, 23 lipca 2005: PRZYGNEBIENIE

No bo jak tu nie byc Przygnebionym, jak czlowiek jedzie na tydzien urlopu, i z tego tygodnia ma tylko jeden dzien slonca??

Owy fakt ma bardzo duze znaczenie, bo wplywa na sposob wykorzystania dnia “do wieczora”. Wiadomo, pogoda na sposob spedzenia wieczoru ma maly lub tez znikomy wplyw. Natomiast odgrywa kluczowa role w ciagu dnia.

W tym miejscu pewnikiem zagrzmia glosy milosnikow slowa pisanego w kazdej postaci. Zaznaczam, ze do takowych sie rowniez zaliczam, ale BEZ PRZESADY. Umiar trzeba miec we wszystkim. O oczy tez trzeba dbac, w koncu tez maja wakacje i nie nalezy ich az tak bardzo eksploatowac.

Spacery jako takie rowniez odpadaja, chyba ze przezornie zabralo sie wystarczajaca ilosc par spodni - na suszenie nie ma co liczyc, bo wilgoc jest zabojcza.

Reasumujac, najlepszym wyjsciem jest osiagniecie takiego stopnia imprezowania wieczornego, aby obudzic sie w godzinach pozno popoludniowych tudziez wczesno wieczornych. I po klopocie “Dnia Dziennego”.

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


niedziela, 11 września 2005: urlop

Przyznaje sie bez bicia, zdecydowanie zaaa dlugo nic nie napisalem tutaj. Wstydze sie tego i chyle glowe nisko w pokorze. Na usprawiedliwienie siebie moge tylko wspomniec, ze nie omieszkalem sie na taka ewentualnosc zabezpieczyc w pierwszym wpisie ;) - czyzby przezornosc, a moze tez znajomosc siebie??:)

Wrocilem wlasnie z urlopu. Szczerze mowiac to jeszcze na nim jestem, ale juz tylko 2 dni. Postanowilem podreperowac swoje zdrowie i zadbac troche o konserwacje ciala, niekoniecznie tylko od srodka ;). Dlatego tez na urlop w tym roku wybralem sie na Wegry, a dokladnie do Heviz.

Jest to miejscowosc, ktora slynie z najwiekszego w Europie jeziora termalnego. Fajna sprawa, bo mozna nawet kapac sie w zimie nie narazajac sie na to, ze bedzie trzeba czekac, az jezioro na wiosne sie odmrozi ;).

Jedynym minusem, ktory mogl rzucac pewien cien na owy pobyt byl fakt, ze zdecydowanie zanizalem srednia wieku, czyli innymi slowy jesli bylbym sedziwym starszym panem, to bylbym w przyslowiowym “7-mym niebem” ;). No ale coz, nie mozna miec wszystkiego :)

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


Wtorek, 27 grudnia 2005: Wszechobecne i Rzadzace Centymetry

“Przyjazn” - dziwna materia trudna do ubrania w slowa, nie dajaca sie, lub tez posiadajaca tyle okreslen, opisow i prob scharakteryzowania ile jest platkow spadajacych z nieba w zimie. Wlasnie wrocilem z gor, gdzie bylem odwiedzic Chrzesniaka, zobaczyc ile to mu centymetrow przybylo, jak i spotkac sie z przyjaciolmi, aby rowniez sprawdzic, ile centymetrow im przybylo (w ich przypadku u mezczyzn w szesz, a u kobiet w dlugosci “szpon” i wlosow). Pragne zakomunikowac, ze zarowno Chrzesniak jak i Znajomi miewaja sie dobrze i prawidlowo sie “rozwijaja” :D A teraz ide spac, bo mam zaleglosci w spaniu :)

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


Poniedziałek, 02 stycznia 2006: POSTANOWIENIA NOWOROCZNE

Jak co roku przychodzi taki czas, wlansie przybadajacy na teraz, kiedy to wkraczajac w Nowy Rok kazdy z nas tworzy swoja liste postanowien noworocznych. Co chcielibysmy zmienic, co osiagnac, czego sie pozbyc (lub Kogo;) ), co zyskac itd. itd.

Ja postanawiam codziennie dokonac jakiegos wpisu tutaj w blogu. Moze bedzie to jedno zdanie, moze jakies dluzsze opowiadanie - to nie ma znaczenia. Grunt, zeby sie pokazalo i bylo. Bo z tymi postanowieniami to jest tak, ze dosc czesto pozostaja tylko slowami na papierze lub myslami w glowie. Dlatego tez nalezy sobie stawiac REALNE zalozenia ;)

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


Wtorek, 03 stycznia 2006: Kolejny bodziec wrzodowy

Szefa, podobnie jak Rodziny sie nie wybiera ;) … coz, jesli trafi sie na fajnego, to “pol biedy”, gorzej jak trafi sie przyslowiowy “wrzod na …”. Dobrze, ze nie mam stycznosci z Najwyzszym z Najwyzszych w Hierarchii ;), bo widzac jak On dziala na ludzi mogloby byc ciekawie, a napewno za dlugo bym w tej firmie nie popracowal ;)… ale moj Szef ma i chyba wlasnie dotarl do granic swoich mozliwosci…

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


Środa, 04 stycznia 2006: “Na materace”…

Jutro bedzie CIEZKI dzien. Przed chwila wlasnie przeczytamem maila zapowiadajacego jutrzejsze “atrakcje”.

“Dzien “walki”, podchodow, potyczek i dobrego gustu ;)…zacieram juz raczki :). Mlode kontra Stare ;). Bedzie sie dziac >:) … Krytyka, jesli konstruktywna prowadzi do celu - ciekawe, jaka bedzie jutro?? ;)

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


Wtorek, 10 stycznia 2006: and the Winner IS…..

Namacalny, mozna dotknac, popatrzec :D… moze nie wymarzony, ale ZDECYDOWANIE lepszy i dajacy szanse na jaki kolwiek komfort pracy - KOMPUTER. Podlaczony, dzialajacy.

Taki jest Prosze Panstwa final (wstepny, bo mam chrapke na pare udogodnien jeszcze) batalii o nowy sprzet (moze nie za bardzo, bo “spadl” z gory ;) ) w firmie, ktorej przyszlo mi pracowac.

Ciezki dzionek. Oczeta powoli odmawiaja posluszenstwa dajac lzami do zrozumienia, ze pora zlozyc swe czlonki na lozu w pozycji horyzontalnej, coz wlasnie zamierzam zrobic :)

RAPORT z “Pola Bitwy”

Opuscilem sie troszke w ostatnich 2 wpisach. Ale mialem dosc kompa, klawiszy i szumu wentylatorow, wiec wybralem opcje bezpieczniejsza dla mego zdrowia psychicznego i tansza, bo ewentualne pozniejsze leczenie psychiatryczne w swietle obecnej sytuacji polskiej sluzby zdrowia moze byc zarowno drogie jak i niebezpieczne…

Batalia o komputer WYGRANA !!! w pewnym stopniu i sensie ;)… sprzecik ogolnie jest niczego sobie, jedynie troszke do zyczenia moze pozostawiac kart graficzna zintegrowana na plycie glownej. Czyzby na horyzoncie pojawila sie kolejna Kampania?? ;)

DOBRANOC

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


sobota, 14 stycznia 2006

czas plynie, przeslizguje sie mi przez palce, i nie potrafie zczepic ich, aby nabrc go wiecej…

od kilku dni mam bardzo “szary” nastroj. w odcieniu szarosci za oknem. i w podobnej temeraturze.

zastanawiam sie jeszcze, czy ta szarosc i chlodnosc do konca zmrozily ten zapal, zar ktory kiedys byl we mnie?? czy jeszcze jest gdzies ta iskra szalenstwa, optymizmu, nadzieji i sily, ktora popychala mnie do dzialania i wytrwalosci.

patrzac i przypominajac sobie niektore wydarzenia z przeszlosci czuje sie czasami jak widz, ktory oglada w telewizji jakis film i zaluje, ze nie jest jego glownym bohaterem.

“rozdzielilem” sie. a chcialbym sie “polaczyc”…

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


Sobota, 21 stycznia 2006: podsumowanie tygodnia

SOBOTA - dzien odpoczynku od tygodnia. chwila wytchnienia i relaksu.

Tydzien byl dosc ciezki i zwariowany. Napewno nie zwyczajny i szary. W pracy kolejna roszada i zmiana na stanowisku dyrektora i przełożonego… jak tak dalej pojdzie, i w tym tempie, to na pokladzie pozostanie sam „maszt”, ale bez pokladu i calej reszty.

Oprocz tego jak zawsze terminy na wczoraj, totalny galimatias i “nikt nic nie wie” :)

Jak to jest w zyciu, od terminu do terminu?? Ale czy wtedy nie tracimy kontroli nad plynacym czasem, czy nie staje sie tak, ze popadamy w rutyne i przestajemy zwracac uwage na otaczajacy nas swiat i to, co dzieje sie z nami i w okol nas, a co nie ma zwiazku z “terminami”??

Posted by Autor Posted in: prywatne No Comments » November 2007


« Previous Entries