obwioslo.com

  • Home
  • about me
  • archives
  • contact

Środa, 04 stycznia 2006: “Na materace”…

November 9, 2007

Jutro bedzie CIEZKI dzien. Przed chwila wlasnie przeczytamem maila zapowiadajacego jutrzejsze “atrakcje”.

“Dzien “walki”, podchodow, potyczek i dobrego gustu ;) …zacieram juz raczki :) . Mlode kontra Stare ;) . Bedzie sie dziac >:) … Krytyka, jesli konstruktywna prowadzi do celu – ciekawe, jaka bedzie jutro?? ;)

Comments
No Comments »
Categories
prywatne
Comments rss Comments rss
Trackback Trackback

Wtorek, 10 stycznia 2006: and the Winner IS…..

November 9, 2007

Namacalny, mozna dotknac, popatrzec :D … moze nie wymarzony, ale ZDECYDOWANIE lepszy i dajacy szanse na jaki kolwiek komfort pracy – KOMPUTER. Podlaczony, dzialajacy.

Taki jest Prosze Panstwa final (wstepny, bo mam chrapke na pare udogodnien jeszcze) batalii o nowy sprzet (moze nie za bardzo, bo “spadl” z gory ;) ) w firmie, ktorej przyszlo mi pracowac.

Ciezki dzionek. Oczeta powoli odmawiaja posluszenstwa dajac lzami do zrozumienia, ze pora zlozyc swe czlonki na lozu w pozycji horyzontalnej, coz wlasnie zamierzam zrobic :)

RAPORT z “Pola Bitwy”

Opuscilem sie troszke w ostatnich 2 wpisach. Ale mialem dosc kompa, klawiszy i szumu wentylatorow, wiec wybralem opcje bezpieczniejsza dla mego zdrowia psychicznego i tansza, bo ewentualne pozniejsze leczenie psychiatryczne w swietle obecnej sytuacji polskiej sluzby zdrowia moze byc zarowno drogie jak i niebezpieczne…

Batalia o komputer WYGRANA !!! w pewnym stopniu i sensie ;) … sprzecik ogolnie jest niczego sobie, jedynie troszke do zyczenia moze pozostawiac kart graficzna zintegrowana na plycie glownej. Czyzby na horyzoncie pojawila sie kolejna Kampania?? ;)

DOBRANOC

Comments
No Comments »
Categories
prywatne
Comments rss Comments rss
Trackback Trackback

sobota, 14 stycznia 2006

November 9, 2007

czas plynie, przeslizguje sie mi przez palce, i nie potrafie zczepic ich, aby nabrc go wiecej…

od kilku dni mam bardzo “szary” nastroj. w odcieniu szarosci za oknem. i w podobnej temeraturze.

zastanawiam sie jeszcze, czy ta szarosc i chlodnosc do konca zmrozily ten zapal, zar ktory kiedys byl we mnie?? czy jeszcze jest gdzies ta iskra szalenstwa, optymizmu, nadzieji i sily, ktora popychala mnie do dzialania i wytrwalosci.

patrzac i przypominajac sobie niektore wydarzenia z przeszlosci czuje sie czasami jak widz, ktory oglada w telewizji jakis film i zaluje, ze nie jest jego glownym bohaterem.

“rozdzielilem” sie. a chcialbym sie “polaczyc”…

Comments
No Comments »
Categories
prywatne
Comments rss Comments rss
Trackback Trackback

Sobota, 21 stycznia 2006: podsumowanie tygodnia

November 9, 2007

SOBOTA – dzien odpoczynku od tygodnia. chwila wytchnienia i relaksu.

Tydzien byl dosc ciezki i zwariowany. Napewno nie zwyczajny i szary. W pracy kolejna roszada i zmiana na stanowisku dyrektora i przełożonego… jak tak dalej pojdzie, i w tym tempie, to na pokladzie pozostanie sam „maszt”, ale bez pokladu i calej reszty.

Oprocz tego jak zawsze terminy na wczoraj, totalny galimatias i “nikt nic nie wie” :)

Jak to jest w zyciu, od terminu do terminu?? Ale czy wtedy nie tracimy kontroli nad plynacym czasem, czy nie staje sie tak, ze popadamy w rutyne i przestajemy zwracac uwage na otaczajacy nas swiat i to, co dzieje sie z nami i w okol nas, a co nie ma zwiazku z “terminami”??

Comments
No Comments »
Categories
prywatne
Comments rss Comments rss
Trackback Trackback

Niedziela, 05 lutego 2006

November 9, 2007

Czy byłbym wstanie związać się z kobietą, która ma już dziecko z innym mężczyzną?? Czy to jest kwesia dojrzałości, czy też instynktu, czyli prawa natury, a mianowicie, „kto pierwszy, ten lepszy”, czyli, „zaznaczone terytorium, NIE wchodzić”??

Sam nie wiem…jak na razie staram się unikać takich niewiast. Może przemawia przeze mnie dzieciak i infantylne podejście do niektórych zagadnień, no ale cóż poradzić, widać że jeszcze do tych rzeczy nie dojrzałem i jeszcze nie nadszedł mój czas „akceptacji” i „zrozumienia”…

Comments
No Comments »
Categories
prywatne
Comments rss Comments rss
Trackback Trackback

Niedziela, 19 marca 2006: zmeczenie materialu, czyli jak ciezkie sa zjadzy rodzinne…

November 9, 2007

tak sie wlasnie zlozylo, ze na ten weekend, ktory wlasnie sie konczy (i dobrze, bo zdrowie me mogloby wiecej nie wytrzymac) przypadl u nas w rodzinie zjazd.

ogolnie owy zjadz nie byl nader obfity w ilosc osob, ktore sie u nas zjawily,ale w ilosc jedzenia i jego czestotliwosci.

chyle czola przed szlachta polska i ich imprezami, ktore trwaly nawet do tygodnia ;) … bidulki sie ciezko musieli napracowac i niech nas nie dziwi, ze nie mieli juz na nic innego sil ;)

zmeczony, z lekkimi objawami przejedzenia koncze ten oto wpis…

Comments
No Comments »
Categories
prywatne
Comments rss Comments rss
Trackback Trackback

« Previous Entries Next Entries »

Categories

  • aforyzmy i powiedzonka
    • angielskie powiedzonka
    • Carlos Ruiz Zafón
      • "Gra Anioła"
    • Fishyzm
    • Jonathan Carroll
      • „MUZEUM PSÓW”
      • „NA PASTWĘ ANIOŁÓW”
    • myśli na każdy dzień
    • Paulo Coelho
      • "WERONIKA POSTANAWIA UMRZEĆ"
    • warte zastanowienia
    • wiersze różne
    • wolne i swawolne
  • Fotografia
  • photoshop
  • prywatne
  • teksty autorskie
  • Uncategorized

Tag cloud

Cukrówki "Gra Anioła" teksty autorskie Paulo Coelho photoshop aforyzmy Fotografia „NA PASTWĘ ANIOŁÓW” „MUZEUM PSÓW” Jonathan Carroll aforyzmy i powiedzonka Ptak "WERONIKA POSTANAWIA UMRZEĆ" Wojciech Cejrowski Fishyzm Igor Jonathan Carroll wolne i swawolne wiersze myśli na każdy dzień Kot Kwiatki Cukrówka Ptaki Kwiatek Uncategorized wolne i swawolne angielskie powiedzonka wiersze różne angielskie powiedzonka Retusz warte zastanowienia Paulo Coelho prywatne Fotografia powiedzonka Rosyjski Niebieski

Blogroll

  • Paweł Woszkowski
  • Radosław Struzik
rss Comments rss valid xhtml 1.1 design by jide powered by Wordpress get firefox