Weekendowa dawka kultury…
April 5, 2009Od czasu do czasu, w życiu większości ludzi przychodzi taki moment, że postanawia udać się do teatru w celu zażycia dawki kultury i poddaniu się procesowi zwanego potocznie “odchamianiem się”.
Dlatego też postanowiłem zaglądnąć do Teatru w weekend. Nie wspomnę, że w momencie rezerwowania biletu przeżyłem już lekki szok, kiedy okazało się, że bilety to rezerwuje się z wyprzedzeniem dwu tygodniowym i miejsc wolnych brak. Czyżbym się jednak mylił i za nisko oceniał obecny poziom kulturalny Polskiego społeczeństwa, i ludzie przypomnieli sobie o czymś takim jak teatr?
Kiedy jednak siedząc w swoim fotelu, bo jednak udało mi się zdobyć bilet, zacząłem rozglądać się dookoła chcąc się przekonać, któż to taki chodzi obecnie na sztuki teatralne. Mieszanina ludzi była interesując. Dużo młodych (więc jest jeszcze szansa, że z młodzieży coś wyrośnie), jak również osób starszych. Była jedna para, z tak cudownie dużymi i smukłymi nosami i smukłymi nosami, że nie wiedziałem, czy wziąć ich za rodzeństwo, czy za parę na randce. Ale kto chodzi z siostra do teatru??
Był też jeden osobnik, odpowiednio ubrany w garnitur, jednak z metką na rękawie (gdyby tam było napisane Armanii albo Boss to może jeszcze by to “wypadało”), o ogólnie lekko obleśnawym wyglądzie. I niestety siedział koło mnie. Były też fajne różowe pasemka, na które nie sposób było nie zwrócić uwagi, i dobrze, bo przyszły ze znajomą, z którą nie widziałem się wieki.
Jednej parze (siedzącej za mną – czy ja przyciągam dziwaków??) teatr pomylił się z kinem i przyszli zaopatrzeni w cukierki w szeleszczących papierkach. Jak widać, niektórzy starsi też nie są wychowani.
Sztuka niezła. Tytuł “Modliszka”. Gra aktorów? Faceci grali niezle, a Kobieta wyglądała ładnie. I to byłoby na tyle.





